Po raz pierwszy o restauracjach – Sepia

7 Aug

Kolega O. – Maciek wraz ze swoim bratem Jędrzejem, który jako kucharz dużo czasu spędził w Australii, otworzyli restaurację na Bemowie. Kiedy O. mi o tym powiedział bardzo się ucieszyłam i postanowiliśmy się tam jak najszybciej wybrać.

Po dwóch miesiącach w końcu udało nam się nigdzie nie wyjeżdzać i zostać na weekend w Warszawie. Wykorzystaliśmy go głównie na przyjemności, jedną z których była wizyta w Sepii. W sobotę.

Nie wiem czemu, ale do soboty wydawało mi się, że Bemowo i okolica, w której znajduje się restauracja jest blisko metra. Z tego też powodu nastawiłam się na wycieczkę rowerem i metrem (z Wilanowa to niezła wyprawa!). Na szczęście wcześniej spojrzałam na Google Maps i jednak linii metra w tamtym miejscu jeszcze nie wybudowali ;).

Wsiedliśmy więc w taksówkę i pojechaliśmy. W moich wyobrażeniach restauracja była przy ulicy w bloku. Podjechaliśmy i tutaj już pierwsze zaskoczenie, faktycznie znajduje się na osiedlu między blokami, ale nie od strony ulicy, tylko w pasażu, który jest w klimacie dość kurortowym. Po prawej stronie mamy same restauracje, a po drugiej sklepiki.

Gdy podeszliśmy pod restaurację powitała nas przemiła Pani, która nas obsługiwała i podała kartę z jedzeniem i winami. Menu jest fajne – bo krótkie, więc nie ma większego problemu z wyborem. Przystawki, Dania Główne i Desery to w sumie 12 pozycji.

Szybko zamówiliśmy winko w karafce i przystawki. Prawdę mówiąc miałam ochotę zamówić 3, bo brzmiały smakowicie, ale w końcu zdecydowaliśmy się na kalmary w lekkiej panierce z rukolą, mieszanymi pomidorkami i łagodnym sosem chilli oraz krewetki z puree z kalafiora i chorizo. Moim faworytem zdecydowanie zostały krewetki i puree z kalafiora, które jest bardzo oryginalne i po prostu przepyszne!

O. dolał zimnego winka i przybyła Pani z daniami głównymi!

No to zdrówko!

Ja zamówiłam moje ukochane danie, czyli kaczkę. W połączeniu z batatem i sosem miodowym smakowała wyśmienicie.

Królik był podany z małymi stożkami czegoś galaretkowego. Jak się okazało, była to galaretka z kukurydzy, bardzo dobry i ciekawy dodatek zdecydowanie do przetestowania w kuchni.

Przyszedł czas na najlepsze, czyli desery w połączeniu z mocnym espresso.

Mój deser był bardzo czekoladowy – Fondant z ciemnej czekolady z truskawkami w cointreau i szampańskim zabajone. Zdecydowanie dla mnie za słodki, ale na pewno parę moich koleżanek by go zjadło i miało ochotę na więcej!

Drugi deser, który jest absolutnie fantastyczny, i dla którego wrócę tam w niedługim czasie to Pafrait z białej czekolady i malin z orzechowym dacquise i czekoladowym musem.

Wrócę tam też, żeby spróbować Pate z wątróbek kaczych, którego nie spróbowałam ostatnim razem. I dla kawy, która jest pyszna. I Wam też polecam. Pójdziecie raz i wrócicie znowu.

Sepia Restaurant

ul. Powstańców Śląskich 106 c

https://www.facebook.com/SepiaRestaurant/info

www.sepiarestaurant.pl

Related posts:

Tags: , , , ,

4 Responses to “Po raz pierwszy o restauracjach – Sepia

  1. Giza 8. August 2012 at 09:47 #

    Tez byłam w Sepi. Potwierdzam- uczta dla zmysłów: smaku, węchu, wzroku. Będę wracała zdecydowanie

    P.S. Super blog!

    • asia 15. August 2012 at 18:26 #

      Bardzo dziękuję :) Co do Sepii, zgadzam się w 100%. I na dodatek porcje są idealnej wielkości, że nie można się przejeść.

      • joanna 23. September 2012 at 12:39 #

        Ciekawa jestem jaki rachunek byl za te uczte?

        • asia 23. September 2012 at 15:42 #

          No nie powiem, żeby był mały. Ale było warto :) od czasu do czasu można trochę zaszaleć :)

Cieszę się, że trafiłeś na mojego bloga!
Z chęcią poznam Twoją opinię!
Dziękuję za komentarze i pozdrawiam, Asia