Poznaj ze mną kuchnię arabską cz. 2 mięso z wielbłąda
23 Jan
Dzisiejszy temat powstał dzień po tym, jak opublikowałam pierwszy wpis. Kolega podesłał mi link, który mówił, że w Dubaju można zjeść burgery z wielbłąda.
Na początku miałam mieszane uczucia, no bo wielbłąd, słodki, z garbami, takie poczciwe stworzonko i ma wylądować na moim talerzu. No ale nikt nie mówił, że życie blogera jest łatwe, więc podjęłam się wyzwania.
Zdaję sobie sprawę, że ten wpis nie jest zbyt praktyczny dla Was, bo większość z moich Czytelników mieszka w Polsce, gdzie ciężko jest dostać produkty z wielbłąda. Niemniej jednak, wydaje mi się to być ciekawym tematem, bo szczerze mówiąc, nie sądziłam, że mięso wielbłądzie gdziekolwiek można kupić w sklepie, a jednak istnieją takie miejsca!
Trochę teorii. Mięso z wielbłąda jest typowym przysmakiem beduińskim. Od niedawna zaczyna też być popularne w Australii i wygląda na to, że niebawem zaleje większą część Świata, bo jest zdrowe. Zawiera dużo więcej protein, witaminy C i żelaza niż mięso jagnięce, czy wołowe, jest również o wiele mniej tłuste.
Wygląda bardzo smakowicie, bo ma piękny, bordowy kolor. Jest bardzo soczyste, ale po usmażeniu może się zrobić gumowate. Najlepiej jest je kupować nie w supermarkecie, ale u rzeźników, gdzie będzie można zapytać, czy mięso jest ze starego, czy młodego zwierzęcia. Im starsze, tym bardziej gumowate!
W sobotę wybraliśmy się z naszym kolegą do starej części Dubaju, a w zasadzie do najstarszej, która ma trochę ponad 100 lat
nawet Amerykanie by się uśmiali
. Dlaczego właśnie tam? Bo dowiedziałam się, że właśnie w tej części znajduje się restauracja, która serwuje bardzo dobre burgery z wielbłądów. Nasz kolega też był ciekawy tego smaku, więc wybraliśmy się w trójkę.
Nie było ciężko trafić, ponieważ naprzeciwko restauracji stał spory napis “Camel Burger”. Zamówiliśmy. Ludzie siedzący przy stoliku obok jedli kurczaka i z obrzydzeniem na nas spojrzeli, jak usłyszeli, co zamawiamy. Po co przychodzą do takiej restauracji w takim razie?
“all the berger” hihihi
Restauracja nie należała do pierwszoligowych, więc zastanawiałam się, jak będzie smakował burger, a raczej jego zawartość – mięsko.
Bardzo głodni przebieraliśmy nogami pod stołem. Nareszcie pojawił się pan kelner z trzema talerzami, a na nich: frytki + burger. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało tak samo. Wzięłam burgera do ręki i otworzyłam. Mięso wyglądało tak samo, jak każde mięso mielone w burgerze. Powąchałam. Zapach faktycznie, zupełnie inny, bardzo wyraźny i dużo ostrzejszy. Smak. Bardzo dobry, bardzo wyrazisty, chociaż przypominający wołowinę.
nie jest to moje najlepsze zdjęcie, ale burger mi smakował
Misja burger z wielbłąda – ZALICZONA!
Dla osób, które się wybierają do Dubaju zamieszczam nazwę i adres restauracji
Local House Restaurant
House No 65, Bastakiya
Ale to nie wszystko. Skoro zrobili burgery, to gdzieś musieli dostać mięso. Zapytałam kolegi, który tu mieszka od kilku lat i interesuje się kuchnią, czy można gdzieś dostać mięso wielbłądzie. Powiedział, że pewnie w sklepie z lokalną żywnością, bo w sklepach dla ekspatów na pewno takiego nie będzie. Kto by chciał jeść wielbłąda?
Sklep z lokalną żywnością znajduje się blisko Mall of The Emirates. Jednej z większych tutaj galerii handlowych, z 500 sklepami. Na początek weszłam do galerii, żeby kupić coś innego, uznałam jednak, że sprawdzę, czy w Carrefourze, który się tam znajduje, nie będzie mięsa z wielbłąda.
Weszłam do części mięsnej. Kurczaki, wołowina, indyk…jest i WIELBŁĄD! Hura! Wzięłam kawałek, który wydawał mi się być ładny.
Wróciłam do domu bardzo dumna.
Misja zakup mięsa wielbłądziego – ZALICZONA!
Teraz powstało pytanie. Co z niego zrobić? W restauracji w Australii robią lasagne z mięsem z wielbłąda, ale moja maszynka do mielenia mięsa jeszcze nie dopłynęła do Dubaju, więc to odpada, poza tym, mięso mielone było w burgerze, więc smak znałam. Chciałam spróbować steka z wielbłąda. Ucięłam kilka dość cienkich kawałków. Wyczytałam w internecie, że najlepiej jest je zrobić w tradycyjny sposób, to znaczy posolić, popieprzyć i wrzucić na rozgrzaną patelnię. Tak też zrobiłam.
Mięso wyszło bardzo soczyste. W smaku bardzo dobre, mieszanka wołowiny i jagnięciny jak dla mnie, o bardzo intensywnym zapachu, trochę przypominającym zapach wątróbki. Niestety bardzo gumowate.
Wyczytałam, że wiele osób próbowało je wcześniej marynować, ale nic z tego nie wychodziło. Mięso wielbłądzie, jak pisałam wcześniej, ma bardzo mało tłuszczu i to sprawia, że nie jest kruche.
Nie dałam jednak za wygraną. Przeszukałam pół internetu w celu znalezienia dobrego przepisu. Znalazłam jeden, który bardzo mi się spodobał. Polega na tym, że dusi się mięso wielbłądzie w bulionie z masą różnych przypraw. Przepis znajduje się tutaj, jednak nieco go zmieniłam. Postanowiłam pokroić mięso w małe kawałki. Kupiłam mieszankę przypraw garam masala i wybrałam tylko część z nich.
Składniki, jakich użyłam:
- 0,4 kg mięsa z wielbłąda, pokrojone w kostkę
- 3 białe cebule
- 300 ml wody
- pół kostki rosołowej
- 1 laska cynamonu
- 0,5 łyżeczki pieprzu w granulkach
- 1 liść laurowy
- 5 gwiazdek goździków
- 0,5 łyżeczki kardamonu w całości
- 0,5 łyżeczki kminku
- Szczypta gałki muszkatułowej
- 1 ząbek czosnku
- kawałek startego imbiru (kawałek ok. 1×1 cm)
- 1 łyżeczka brązowego cukru
- 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
- olej rzepakowy
Do garnka wlewamy olej rzepakowy i wrzucamy do niego pokrojoną w kostkę cebulę. Podduszamy i dodajemy pozostałe składniki poza mięsem. Dusimy je przez ok. 15 minut i następnie wrzucamy pokrojone w kostkę mięso wielbłądzie. Dusimy przez ok. 1,5 godziny na niewielkim ogniu, co jakiś czas mieszając, ewentualnie dolewając wody.
Serwujemy z ryżem jaśminowym.
Przepis jest niesamowity! Ten sos, który powstaje jest nieziemski i będzie doskonale pasował również do innego rodzaju mięsa, np. wołowiny.
Co najważniejsze, po 1,5 godziny duszenia, mięso wielbłądzie przestaje być tak bardzo gumowate. Nie jest kruchutkie, jakbym tego chciała, ale widocznie taki jego urok. Niemniej jednak, smakuje dużo lepiej niż w postaci steka i dużo łatwiej się go żuje.
Jak będziecie mieć okazję – spróbujcie! Jeśli nie z mięsem wielbłąda, to z jakimś innym. Wrażenia smakowe gwarantowane! Niesamowita mieszanka smaków!
Można powiedzieć, że ta misja jest w połowie, ale ZALICZONA!
Mam nadzieję, że temat mięsa z wielbłąda jest dla Was interesujący i Was nie zanudziłam
Mnie osobiście zafascynował i zamierzam dalej próbować różnych przepisów na to ciekawe i trudne mięso. W zasadzie, zaparłam się, że znajdę taki przepis, albo taki sposób zrobienia go, który sprawi, że będzie bardzo kruche. Będę też poszukiwać rzeźnika, od którego będę mogła kupić świeże mięso cielaka, bo prawdopodobnie wiek zwierzęcia ma wpływ na strukturę mięsa.
Jeśli ktoś z Was mieszka w Dubaju lub okolicy i wie, gdzie mogłabym znaleźć dobrego rzeźnika – proszę o kontakt mailowy
No i ciekawa jestem, czy dla Was ten temat jest zupełnie nowy, czy może spotkaliście z nim kiedyś wcześniej? Może macie jakieś sugestie lub opowieści? Piszcie i komentujcie!
Pozdrawiam,
Asia
Related posts:
Jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia o kuchni arabskiej. Wiedziała...
Kuchnia arabska nie istniałaby bez przypraw. W każdym daniu jest ich...
Dwa tygodnie temu odwiedził nas kolega z Polski. Przez dwa dni pok...
Tags: arabskie smaki, Dubaj, kuchnia arabska, mięso z wielbłąda, wielbłąd












>


Mi ciężko przekonać się do zwykłej wołowiny, a tutaj mięso wielbłąda??? Oj to byłoby dla mnie ogromne wyzwanie.
Zawsze fascynowały mnie dalsze zakątki świata. Sam miałem możliwość zwiedzenia sporej części globu, ale nigdy nie próbowałem wielbłądziego mięsa. Jestem 100% mięsożercą dlatego nie miałbym oporów
. Ciekawi mnie ten smak. Jak kiedyś będę miał okazję to na pewno spróbuję!
Dziękuję za komentarz
cieszę się, że Cię nie odstraszyło to mięso, bo jednak sporo osób miałoby problem z jego zjedzeniem. Ja osobiście polecam. Szczególnie burgery!
Pozdrawiam, Asia
Bardzo podobał mi się Twój wpis, to niesamowite jak coś tak znanego jak burger może zupełnie zmienić oblicze w innym zakątku świata. To mi przypomniało, jak mi kiedyś kolega po wakacjach na dalekiej północy opowiadał o kebabie z renifera. Uwielbiam takie opowieści, choć na razie o takich specjałach sobie pomarzę. Pisz dalej koniecznie, wszelkie ciekawostki mile widziane
Serdecznie pozdrawiam.
ufff! Dziękuję! Bardzo mnie cieszy komentarz Twój i Jak to widzę ja, bo już myślałam, że wszyscy się wystraszyli tematu
Poznawanie tutejszej kuchni jest dla mnie bardzo interesujące, więc co tydzień będę wrzucać jakieś ciekawostki
Kebab z renifera brzmi super! Co prawda lubię renifery, ale nie miałabym oporów, żeby zjeść takie mięso.
Pozdrawiam serdecznie, Asia
Oooo kurcze, bardzo ciekawy temat! Człowiek zdaje sobie sprawę, że gdzieś (połowę kuli ziemskiej) dalej ludzie jedzą coś co nam nie mieści się w głowie. Co do myśli o jedzeniu wielbłądziego mięsa na szczęście nic nie podeszło mi do gardła. Ale jak widzę gdy gdzieś w puszczy ludzie wcinają grube, ropniaste larwy myślę, że wolałabym umrzeć z głodu
Szukaj nowych smaków, a ja będę się szkolić
Powodzenia i pozdrowienia z mroźnego śląska
Właśnie wczoraj rozmawiałam o tym ze znajomymi, że w sumie zjedzenie takiego wielbłąda nie jest aż takim wielkim wyzwaniem w porównaniu do np. jedzenia robaków, czy własnie larw w krajach takich jak Tajlandia
Cieszę się, że Cię zainteresowała kuchnia arabska i moje małe “odkrycia”! Pozdrawiam serdecznie i obiecuję podsyłać nowe smaki. Przesyłam dubajskie słoneczko! Asia
o rany!
Hej
Super wpis! Ja uwielbiam wołowinę i powiem Ci, że chętnie spróbowałabym mięsa wielbłąda. Wygląda naprawdę apetycznie! Nie sądzę żebym miała mieć jakieś opory
Może trochę z innej bajki, ale słyszałam, że mięso strusia i zebry te smakują wyśmienicie, jeśli się je dobrze przyrządzi 
I na zdjęciu wyglądasz na zadowoloną
Twój wielbłąd wygląda obłędnie
Ciekawostka ! Nie brałam pod uwagę mięsa z wielbłąda w mojej kuchni, ale gdzieś czytałam na temat tunezyjskiego przysmaku, a raczej afrodyzjaku dla panów w postaci jąder wielbłąda!
No, no, no, wielbłąd powiadasz
Nie wiem czy miałabym ochotę na wielbłąda, ale pobytu w Dubaju Ci zazdroszczę i czytam każdy post 
Buziaki
Dzięki Monia! Bardzo się cieszę
już pracuję nad kolejnym! Całuję mocno! A.
Oj dużo różności, a zaraz ciekawości smaku. Chętnie wybrałabym się na taką wycieczkę
No to koniecznie musisz się wybrać!
teraz jak linie Emirates weszły do Polski, bilety są tańsze i Dubaj bliższy!
Pozdrawiam ciepło, A.
Nigdy nie jadłem takiego mięsa jak i nie mogę przekonać się do koniny to chyba w genach jest
Ojej ja chyba bym nie spróbowała, ale zazdroszczę możliwości poznania różnych wspaniałych smaków (nie tylko tych kontrowersyjnych)
Świetny temat
Ciekawa jestem czy ja, jako miłośniczka mięsa królika i kaczki przekonałabym się do wielbłąda. W każdym razie, z możliwości skosztowania na pewno nie zrezygnowałabym
bardzo się cieszę!
ja też uwielbiam króliki i kaczki, więc pewnie mięsko z wielbłąda też by Ci posmakowało!
Pozdrawiam, Asia
Pewnie mięsa wielbłądziego nie będę miała okazji spróbować , ale wpis jest JAK NAJBARDZIEJ PRZYDATNY
:) taki “poszerzający horyzonty ” …
czekam na więcej wpisów o arabskich mieszankach przyprawowych
Ania – nigdy nie mów nigdy!!!
gdybyś mi powiedziała rok temu, że tu będę, to bym w życiu nie uwierzyła
Pozdrawiam!
To fakt … życie się często zaskakująco układa
Mam już namiar na miejsce , gdzie serwują wspaniale wielbłąda … może któregoś dnia tam jednak trafię