Archive | 2. Przepisy i porady RSS feed for this section

Brioszki z wodą różaną, dżemem daktylowym i kokosem

11 May

Brioszki

Nie zaskoczę Was mówiąc, że brioszki kojarzą mi się z Francją. Moje uwielbienie do nich nie bierze się jednak stąd, że są jednym z typowych francuskich przysmaków. Kiedy mieszkałam przez pół roku we Francji, praktycznie codziennie jadłam je na śniadanie. Biegnąc spóźniona na zajęcia, kupowałam jeszcze ciepłą brioszkę w piekarni, która stała na przeciwko przystanku i następnie wpadałam z nią do tramwaju. Był to też jeden z naszych przysmaków, kiedy wracając nad ranem z imprezy dopadała nas ochota na coś do jedzenia.

Brioszki

Spróbowałam zrobić je sama. Co prawda brioszki, które kupowałam we Francji posypane były tylko ziarenkami cukrowymi, ja do moich dodałam dżem, wiórki kokosowe, a do ciasta dodałam wodę różaną, żeby nadać ładnego aromatu. Nie chciałam odtwarzać smaku moich franuskich wspomnień, ale muszę przyznać, że wyszły bardzo udane.

Przepis na ciasto znalazłam na blogu Kwestii Smaku, który znajdziecie tutaj.

Składniki, których będziemy potrzebować to:

  •  370 g mąki pszennej tortowej
  •  50 g drobnego cukru
  •  50 g świeżych drożdży/ ja użyłam 11 g suszonych
  •  1 łyżeczka soli
  •  100 ml ciepłego mleka
  •  3 jajka
  •  170 g miękkiego masła
  • 2 łyżki wody różanej
  • dżem daktylowy
  • wiórki kokosowe

Zaczynamy od drożdży: mieszamy je z ciepłym mlekiem, 1 łyżką mąki i 1 łyżkeczką cukru, odstawiamy na 15 minut, aż zaczną pojawiać się bąbelki. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, sól, wbijamy jajka i dodajemy drożdże. Mieszamy przez 5 minut robotem kuchennym (u mnie KitchenAid). Następnie dodajemy masło i mieszamy przez kolejne 5 minut. Odkładamy ciasto na godzinę do wyrośnięcia. Następnie dodajemy wodę różaną, mieszamy całość ręką i dzielimy ciasto na wg. Kwestii Smaku 12 części, ja zrobiłam 8 większych. Tworzymy kulki, do środka których wkładamy dżem daktylowy i wiórki kokosowe. Układamy jedną obok drugiej na blaszce posmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Odkładamy na pół godziny do wyrośnięcia, a następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 30 minut.

Polecam zjedzenie jeszcze ciepłych! Są najlepsze i wcale nie boli brzuch!

Trzymamy je przykryte ściereczką, takim sposobem przetrwają nawet 3 dni.

Smacznego!

A.

Brioszki

Chleb bananowy z mąki ryżowej

25 Apr

Chleby bananowe to moja specjalność. Odkąd rok temu zaczęłam z nimi eksperymentować, nie mogę przestać i ciągle wynajduję nowe sposoby, żeby sprawić by były jeszcze zdrowsze i jeszcze smaczniejsze. (wcześniejsze przepisy znajdziecie tu, tu, tu i tu)

Chleb bananowy z mąką ryżową

Ostatnio często korzystam z mąki ryżowej, do smażenia kalmarów na przykład jest idealna.

Problem z nią jest taki, że niekoniecznie nadaje się do ciast. Mąka ryżowa ma właściwości rozklejające, a więc przy złych proporcjach ciasto nie będzie się trzymać. Pamiętam jak raz zrobiłam naleśniki ryżowe, które się całe łamały.

Niektórzy radzą sobie z tym problemem w taki sposób, że dodają np. maślankę. Ja dodałam więcej bananów. Zamiast standardowych trzech, użyłam sześciu.

Uwaga, ta wersja chleba bananowego jest prawie w ogóle niesłodka. Cała słodycz jest zawarta w bananach i miodzie. Jak dla mnie rewelacja, ale tym, którzy wolą bardzo słodką opcję, polecałabym dodanie albo cukru, albo na przykład daktyli.

Składniki, które będą potrzebne to:

  • 260 g mąki ryżowej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatułowej
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • migdały i nerkowce pokrojone
  • 3 łyżki miodu
  • 6 bananów
  • 2 jajka
  • 120 ml oleju kokosowego

Białka ubijamy na sztywno. W osobnej misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną, solą, cynamonem, gałką muszkatułową, wiórkami kokosowymi, migdałami i drobno pokrojonymi nerkowcami. Do białek dodajemy żółtka, miód, banany, olej kokosowy i wszystko ze sobą mieszamy. Do mieszanki bananowej dodajemy suche składniki i mieszamy dokładnie.

Przelewamy całość do nasmarowanej odrobiną oleju foremki i pieczemy ok. 40 minut (lub do suchego patyczka) w 180 stopniach.

Smacznego!

chleb bananowy z mąki ryżowej

Sop ayam – malezyjska zupa na randkę (rozbieraną ;) )

12 Apr

Parę lat temu, kiedy w miejscu Stadionu Narodowego stał Stadion Dziesięciolecia, a przy nim bazar, wybraliśmy się tam ze znajomymi, żeby znaleźć Małe Hanoi nazywane też VietTown. Była to niewielka “uliczka”, wyglądająca jak żywcem wyjęta z Wietnamu lub Tajlandii, na której w małych klitkach sprzedawano jedzenie dla handlarzy (głównie Wietnamczyków). Na samym początku stołowali się tam wyłącznie handlarze, z czasem zaczęli przychodzić i snobować się Warszawiacy. Poza rewelacyjną atmosferą, było też fantastyczne azjatyckie jedzenie, m.in. Zupa Pho, którą teraz można dostać na ulicy Chmielnej i tym podobne smakołyki. Oprócz tego niewielki sklep z azjatyckimi przyprawami, makaronami, ryżami i warzywami.

Był to pierwszy raz kiedy jadłam prawdziwie azjatycką zupę. Za zupami, jak już wiecie, nie przepadam, ale znajomi mnie namawiali, więc się skusiłam.

W zupie Pho zakochałam się od razu. Tysiące smaków, zapachów, które rozgrzewają i zachęcają nas do dalszego próbowania.

Stadionu X-lecia już nie ma, a wraz z nim bazaru, na szczęście pozostało wspomnienie i moja miłość do azjatyckich zup.

Niedawno kupiłam książkę Culinaria East Asia z cyklu Culinaria wydawnictwa Ullmann, jeśli jeszcze nie macie żadnej pozycji z tej kolekcji, to biegnijcie szybko do księgarni! Znalazłam w niej przepis na zupę Sop ayam, zupę z kurczakiem. Wyszła fantastyczna! Przenikające się smaki rozgrzewającego imbiru,  orzeźwiającej kolendry i trawy cytrynowej, chlapiący makaron!

P.S. Ta zupa nie nadaje się na randkę, bo szybko będziecie cali brudni ;) (no chyba, że na randkę rozbieraną).

Sop ayam

No to do dzieła!

Potrzebujemy do niej:

  • 2 piersi z kurczaka
  • 3 łyżki oleju
  • 1 małą cebulę pokrojoną w krążki
  • 1 laskę cynamonu
  • 4 ziarna kardamonu
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 1/4 l wody
  • 2 gałązki trawy cytrynowej (dolną część, lekko rozgniecioną w moździerzu)
  • makaron ryżowy
  • 2 ziemniaki (ja nie dodałam, ale jest w przepisie)

marynata do kurczaka:

  • 1 kawałek (5 mm) imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mała garść kolendry
  • 1/2 łyżeczki kminku
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
  • 1/2 szklanki wody

do posypania:

  • 3 szalotki pokrojone w krążki i podsmażone na oleju
  • drobno pokrojona cebula dymka
  • kolendra do posypania wg. uznania

Zaczynamy od marynaty. W moździerzu rozgniatamy imbir wraz z czosnkiem. Dodajemy kolendrę, kminek, kurkumę, pieprz i wodę i mieszamy dokładnie i polewamy marynatą kurczaka. Odkładamy na 15 minut do lodówki.

Podgrzewamy olej i podsmażamy krążki cebuli, laskę cynamonu, kardamon i ząbki czosnku. Kiedy cebula zacznie brązowieć, dodajemy kurczaka i podsmażamy krótko, aż zacznie się unosić się przyjemny zapach. Dodajemy trawę cytrynową i zalewamy wodą. Doprowadzamy zupę do wrzenia i zmniejszamy ogień. Gotujemy do momentu, aż kurczak będzie gotowy w środku. Wyjmujemy kurczaka, odstawiamy go na bok, żeby ostygł, a następnie kroimy. Do zupy wrzucamy makaron, zwiększamy ogień, żeby woda się zagotowała i gotujemy wg. instrukcji.

Serwujemy z kawałakami kurczaka, ugotowanymi ziemniakami, posypujemy podsmażoną cebulką, świeżą kolendrą i drobno pokrojoną dymką.

SMACZNEGO!

UWAGI

* ja dodałam trochę soli i łyżeczkę pieprzu cayenne dla wzmocnienia smaku, możecie zrobić podobnie;

** zjedzcie od razu całą zupę, lub wyjmijcie z niej makaron, bo w przeciwnym razie cała zupa w niego wsiąknie.

Sop ayam

Dubajskie Święta i mazurek daktylowy :)

29 Mar

Wczoraj zorganizowaliśmy ze znajomymi kolację Wielkanocną. Były to moje pierwsze w życiu Święta, których nie spędziłam z całą rodziną, ale uważam je za w pełni udane, bo:

1) spędziłam je w gronie fantastycznych osób,

2) malowaliśmy jajka,

malowanie

zdj. by KareeM&Nika

3) była rzeżucha,

rzeżucha

zdj. by Asia&Nika

4) ugotowaliśmy żurek,

gotowanie

żurek

zdj. by KareeM&Nika

5) zjedliśmy pasztet i jajka w sosie tatarskim,

stół

zdj. by Asia&Nika

6) były mazurki i babka (wyszła lepsza niż ta poniedziałkowa!),

babka

zdj. by KareeM&Nika

7) najedliśmy się prawie do nieprzytomności ;) .

Z wczorajszym żurkiem mam całkiem zabawną historię, uznaliśmy, że nie jest to zupa na tutejsze warunki, bo robi się po niej strasznie gorąco. Jak w Polsce ma to pełną rację bytu, bo zawsze można wyjść na balkon i się ochłodzić, tak tutaj nie ma gdzie się ruszyć, bo wszędzie jest ciepło. Zamknęliśmy więc wszystkie okna i włączyliśmy klimatyzację! ;)

A jak Wy w tym roku spędzacie Święta?

ŻYCZENIA

Ponieważ u Was Święta dopiero się zaczynają, życzę Wam spokojnych i radośnych Świąt, spędzonych w gronie kochanych osób i oczywiście, dużo pysznego jedzenia!

babka

Na koniec, zostawiam przepis na pyszny mazurek z nutką arabską, czyli daktylami.  Jest banalnie prosty, ale za to bardzo dobry. Ciasto, jak zawsze z resztą, zrobiłam z przepisu z Kwestii Smaku, uważam, że jest to najlepszy przepis na ciasto mazurkowe, jaki istnieje.

Mazurek

Składniki, których będziecie potrzebować, to

  • 250 g mąki pszennej
  • 180 g masła
  •  80 g cukru
  •  4 żółtka
  • 2 łyżki chłodnej wody
  • Szklankę zmielonych daktyli
  • 5 łyżek konfitury cytrynowej lub pomarańczowej, z kawałkami skórki
  • 3 łyżki wody
  • Płatki migdałów do ozdoby

mazurek

Zaczynamy od ciasta. Ucieramy masło z cukrem na gładką masę, dodajemy żółtka, mąkę i 2 łyżki chłodnej wody i zagniatamy. Wkładamy zawinięte w folię na dwie godziny do lodówki. Po wyjęciu rozwałkowujemy ciasto na ok. 5 mm, wycinamy paseczki, którymi robimy kratę i wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i pieczemy przez 20 minut. Studzimy.

Daktyle wraz z konfiturą mielimy w blenderze, dodając wodę, żeby masa nie była zbyt gęsta. Kiedy masa zrobi się gładka, przyozdabiamy nią ciasto i dekorujemy płatkami migdałów.

Smacznego!

Święta w Dubaju – czas start! Staropolska babka w arabskim wydaniu

25 Mar

babka

Nadchodzące Święta Wielkanocne będą pierwszymi, których nie spędzę w gronie rodziny, tylko w Dubaju. Co roku w moim domu przygotowujemy przeróżne rzeczy do jedzenia. Ja zazwyczaj zajmuję się sernikiem i mazurkami. Moja Siostra przynosi babkę i jeszcze parę innych ciast, Mama robi z naszą pomocą, słone dania.

Ponieważ w niedzielę jest tu normalny dzień pracujący, postanowiliśmy ze znajomymi zorganizować sobie Wielkanoc w czwarek wieczorem. Zamiast Śniadania Wielkanocnego będziemy mieć Wielkanocną Kolację :) . Każdy coś przygotowuje. Będzie pasztet, sałatka jarzynowa, żurek, masa jaj, które będziemy wspólnie malować. Ja zarezerwowałam sobie ciasta. Uwielbiam robić ciasta, jest to zdecydowanie coś, co sprawia mi najwięcej przyjemności, a na codzień staram się ich nie jeść, więc kiedy tylko nadarza się okazja, korzystam z niej, włączam piekarnik i KitchenAid’a i do pracy! :)

babka

Na pierwszy ogień poszła babka. Zawsze się obawiałam ją zrobić, bo moja Mama, która świetnie gotuje, mówiła, że jej ciasto drożdżowe nigdy nie wyszło. Postawiłam sobie jednak za punkt honoru, że chociaż spróbuję. Na dodatek chciałam trochę pokombinować i zrobić ją w nieco arabskim stylu, skoro już mieszkam w Emiratach, dodałam do niej szafran, daktyle, a do lukru zaatar. Skorzystałam z przepisu znalezionego w “W staropolskiej kuchni”, z której już wcześniej zrobiłam Staropolski piernik i wyszedł pyszny. Babka wyszła obłędna. No to podaję przepis :)

babka

Składniki, których potrzebujemy do zrobienia jednej dużej babki.

  • 1 kg mąki pszennej (w tym ja dodałam ok. 50 g mąki kukurydzianej)
  • 0,5 l mleka
  • 80 g świeżych drożdży
  • 150 g cukru
  • 8 żółtek
  • 4 białka
  • mała łyżeczka soli
  • kieliszek spirytusu (lub wódki)
  • obrana skórka z 1 cytryny
  • szczypta szafranu
  • 140 g letniego roztopionego masła
  • 100 g daktyli
  • 30 g skórki z pomarańczy podsmażonej na masełku z cukrem

250 g mąki mieszamy z 0,5 l mleka i drożdżami. Zaczyn stawiamy na godzinę w ciepłym miejscu pod serwetą (zróbcie go w dużej misce, bo drożdże będą bulgotać). Po wyrośnięciu dodajemy do niego wcześniej wymieszane z cukrem białka i żółtka, obraną skórkę z 1 cytryny wymoczonej przez 3 godziny wcześniej w spirytusie *, szczyptę szafranu. Mieszamy dokładnie i dodajemy 750 g mąki**, małą łyżeczkę soli i wyrabiamy ręką przez 30 minut***. Do wyrobionego ciasta wlewamy letnie, roztopione masło, wsypujemy drobno pokrojone daktyle, skórkę pomarańczową i wyrabiamy ręką, aż zacznie odstawać od ręki i miski****. Przekładamy ciasto do wysmarowanej masłem foremki, nakrywamy ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce, żeby wyrosło, aż wypełni całą formę *****. Po wyrośnięciu, wkładamy do piekarnika nagrzanego na 160 stopni i pieczemy przez ok. 30 minut, lub do suchego patyczka.

Po wyjęciu babkę posypujemy cukrem pudrem, lub lukrujemy. Ja zrobiłam lukier cytrynowy, z dodatkiem zaataru, czyli arabskiej przyprawy, która nadała mu ciekawego smaku. Lukier robimy tak: szklanka cukru pudru wymieszana z trzema łyżkami cytryny.

babka

SMACZNEGO!

* ja ją utarłam przed dodaniem

** ja dodałam 700 g mąki pszennej i 50 g mąki kukurydzianej

*** KitchenAidem zajęło mi to ok. 10 minut, nie krócej, bo ciasto musi się napowietrzyć

**** KitchenAid ok. 5 minut

***** Moje ciasto rosło 3 godziny, prawdopodobnie z tego względu, że dodałam drożdże suszone, zamiast świeżych. Przy babce należy zachować spokój, nie sprawdzać i nie zaglądać do ciasta co 5 minut, tylko dać mu czas na wyrośnięcie.

babka

Mój “comfort food”, czyli placki z warzywami w wersji orientalnej

18 Mar

Ostatnio zauważyłam, że wielu blogerów pisze na Facebooku o swoim ulubionym “comfort food”. Dla nieznających pojęcia, podopowiem, że jest to jedzenie, które wprawia nas w dobry nastrój, bo mamy z nim jakieś konkretne wspomnienia, lub po prostu jest łatwym w wykonaniu daniem, które jesteśmy w stanie zrobić w każdym momencie.

Dla mnie takim “comfort food” są placki z marchewki i cukinii. Robię je zawsze, kiedy nie mam pomysłu na nic innego. Uwielbiam je, bo są zdrowe, wystarczy 15 minut, żeby mieć gotowe danie, O. za nimi przepada, a na gościach robią wrażenie, dzięki intensywnym kolorom. Serwowane na zimno lub na gorąco, z sosami lub bez, bo same w sobie są bardzo smaczne.

Można z nimi eksperymentować, zamiast zwykłej mąki dodać ryżową, czy kukurydzianą, zamiast jednej przyprawy dodać drugą, zamiast marchewki użyć ziemniaków.

placki z warzywami

Placki, które Wam dziś prezentuję są w wersji orientalnej, a to za sprawą kurkumy, którą dodałam, żeby uzyskać bardziej intensywny kolor. Zamiast sosu, do placków podałam hummus. Okazało się to być trafem w dziesiątkę! Mam więc jakiś swój wkład w Kuchnię Arabską ;) . Przejdźmy jednak do przepisu.

Składniki, które będą Wam potrzebne do wykonania placków dla ok. 4 osób, to:

  • 3 marchewki
  • 2 cukinie
  • 3 ziemniaki
  • 1 biała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 4 czubate łyżki mąki ryżowej
  • 1 jajko
  • łyżeczka kurkumy
  • pół łyżeczki pieprzu cayenne lub ostrej papryczki
  • sól i pieprz wg. preferencji
  • oliwa z oliwek do smażenia
  • hummus do podania*

* w kuchni arabskiej hummus podaje się z oliwą z oliwek i prażonymi na maśle orzechami pini, lub płatkami migdałów.

Zaczynamy od cukinii, które myjemy i ucieramy na tarce z dużymi otworami. Posypujemy solą i odstawiamy, żeby wypłynęła woda. Odcedzamy. Myjemy, obieramy i ucieramy pozostałe warzywa, czosnek na tarce z mniejszymi otworami. Wbijamy jajko, dodajemy mąkę i mieszamy. Dodajemy przyprawy i mieszamy ponownie.

Smażymy na oliwie, na średnim ogniu, żeby się nie przypaliły.

Podajemy z hummusem, lub z jogurtem z dodatkiem czosnku, pieprzu i soli.

Smacznego!

placki z warzywami

placki z warzywami

Marakuja – owoc namiętności? Tartaletki z musem cytrynowym z marakują

14 Mar

marakuja

Passion fruit, chyba najpiękniejsza nazwa owocu jaka istnieje. Kryje się w niej egzotyka i elegancja, a do tego dochodzi niesamowicie atrakcyjny wygląd, fioletowa skórka z żółtymi pesteczkami w środku. Smak? Lekko kwaskowaty, ze znajomym posmakiem, który tak często pojawia się w sokach, czy słodyczach.

Pomimo, że na pierwszy rzut oka nazwa oznacza “owoc namiętności”, kiedy poszukamy informacji w literaturze, dowiemy się, że nie ma ona nic wspólnego z emocjami. Wywodzi się z Ameryki Południowej, gdzie hiszpańscy misjonarze używali kwiatów marakui do nawracania lokalnej ludności i przedstawiali go jako symbol męki Pańskiej (w j. angielskim: Christ’s Passion) używając nazwy: flor de las cinco llagas (kwiat pięciu ran).

W niektórych hiszpańskojęzycznych krajach spotkamy się też z nazwą grandilla, co jest zdrobnieniem od granada – czyli granatu. W zasadzie, kiedy spojrzymy na owoc, faktycznie przypomina mały granat.

marakuja

Kiedy w ostatnim magazynie Food and Travel znalazłam trzy przepisy z użyciem marakui, nie mogłam się oprzeć i musiałam wypróbować chociaż jeden z nich. Był to bardzo dobry pomysł, bo deser wyszedł wspaniały, słodko-kwaśny, zadowoli nawet najbardziej wymagających, z resztą, zobaczcie sami.

Tartaletki z musem cytrynowym z marakują.

Do zrobienia musu będziemy potrzebować:

  • 200 g cukru
  • 100 g solonego masła
  • skórkę startą z dwóch cytryn
  • sok z trzech cytryn
  • 180 ml miąższu marakui
  • 4 całe jajka i dwa żółtka

Cukier, masło, skórkę i sok z cytryny dajemy do garnka, który ustawiamy na średnim ogniu i mieszamy do momentu rozpuszczenia się cukru i roztopienia masła. Następnie dodajemy miąższ marakui, podgrzewamy przez pół minuty i zdejmujemy z ognia. W osobnej misce mieszamy jajka i dodajemy do nich pomału zawartość garnka, dokładnie mieszając.

Garnek myjemy i przelewamy do niego zawartość miski, ustawiamy na kuchence i podgrzewamy na średnim ogniu, ciągle mieszając, aż mus zgęstnieje, czyli przez ok. 15 minut.

Następnie przelewamy mus do miseczki, którą wkładamy do miski z zimną wodą, żeby się schłodził.

Jak już wystygnie, możemy przełożyć go do słoika i trzymać w lodówce jeszcze przez miesiąc.

Żeby zrobić tartaletki potrzebujemy:

  • musu cytrynowego z marakują
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 500 g kruchego ciasta/ciasta francuskiego
  • 150 ml miąższu z marakui
  • 150 g cukru
  • 10 g masła

Ciasto rozwałkowujemy i wycinamy w kwadraty/prostokąty, możemy też zrobić klasyczne tartaletki w okrągłych foremkach. Pieczemy w piekarniku, aż ciasto będzie gotowe.

W międzyczasie wyjmujemy mus z lodówki. Najpierw w misce mieszamy śmietanę i dodajemy pomału mus, ciągle mieszając.

Wyjmujemy upieczone tartaletki i wypełniamy je musem. Następnie wkładamy do lodówki. Najlepiej, żeby poleżały w niej 1-5 godzin przed podaniem.

Przed samym podaniem przygotowujemy karmel do polania.

Do garnka wlewamy 4 łyżki wody i wsypujemy cukier. Mieszamy do momentu, aż się roztopi i zacznie nabierać bursztynowego koloru. Wyłączamy palnik i dodajemy miąższ z marakui i masło. Mieszamy. Odstawiamy na kilka minut i polewamy nim tartaletki.

Smacznego!

marakuja

marakuja

marakuja

 

Przepis ze sklepu – Mahanandi, czyli indyjskie frytki

9 Mar

Imigrantów z Indii jest w całych Zjednoczonych Emiratach ponad milion i stanowią 30% całkowitej populacji Emiratów. Sprawia to, że w dużych miastach, takich jak Dubaj, znajduje się wiele sklepów i knajpek indyjskich, a w supermarketach całe półki są zastawione ichniejszymi produktami. Po ulicach przechadzają się kobiety w tradycyjnych strojach z kropką po środku czoła.

Będąc tydzień temu w supermarkecie, poszłam do części z warzywami i owocami. Zastanawiałam się nad kupieniem kwiatu bananowca, ale moją uwagę przykuły małe zielone kulki - tindora. Jak się okazało, są to warzywa pochodzące z Indii. Powąchałam je i obejrzałam, ale nie za bardzo wiedziałam co z nimi zrobić. Po chwili podeszły obok dwie indyjskie kobiety i zaczęły nakładać do siatki całe garście tindory. Uznałam, że raz się żyje i zapytałam, co one z nich robią. Jedna z nich odpowiedziała: frytki! Zapytałam o przepis, który okazał się być bardzo prosty. Mahanandi (oryginalna nazwa) jest to jeden z indyjskich przysmaków, bardzo często przygotowywany w domach jako przegryzka. Przy okazji smakuje bardzo dobrze!!!

Tindora

Same owoce wyglądem z zewnątrz przypominają małe zielone pomidorki.

Tindora

W środku z resztą też wyglądają nieco jak pomidory, mają małe pesteczki. Na surowo smakują jak cytrusy, ale są warzywami.

Tindora

Jak przygotować Mahanandi?

Potrzebujemy składniki takie jak:

  • tindora
  • oliwa/olej z orzeszków ziemnych
  • sól

Warzywa dokładnie myjemy w wodzie. Odkrawamy końce i kroimy na cztery podłużne części, które kładziemy na blaszcze do pieczenia wyłożonej folią aluminiową.

Tindora

Polewamy oliwą lub olejem z orzeszków ziemnych, posypujemy obficie solą i mieszamy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 250 stopni i pieczemy przez ok. 15 minut, aż lekko zbrązowieją, co jakiś czas mieszając, żeby się nie przypaliły.

Tindora

BBC GoodFood Middle East – Kurczak zapiekany z cytryną, brokułami i sezamem

2 Mar

Tak jak pisałam na Fanpage’u, ostatnio kupiłam gazetę BBC GoodFood Middle East. Jest piękna na zewnątrz i w środku. Wspaniałe zdjęcia, które zachęcają do wypróbowania przepisów.


BBC GoodFood

Kiedy ją kupiłam, wybrałam od razu pierwszy przepis, który mi się spodobał, poszłam do sklepu kupić składniki i voila :) .

Kurczak z cytryną, brokułami i sezamem

Ten kurczak wyszedł doskonały. Dzięki cytrynie był lekko kwaskowaty, sezam dodał aromatu, a brokuły były bardzo chrupiące.

Do zrobienia go potrzeba:

  • 4 nóżki z kurczaka
  • 2 cytryny, z jednej wyciśnięty sok, druga pocięta na 8 kawałków
  • 200 g główek brokułów
  • 4 ząbki czosnku pocięte cieniutko
  • kawałek imbiru
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka sezamu
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego

Piekarnik należy ustawić na 200 stopni. Kurczaka i kawałki cytryny wkładamy do naczynia żaroodpornego, posypujemy pieprzem i pieczemy przez 30 minut, aż kurczak zrobi się lekko brązowy.

Po 25 minutach, zagotowujemy odrobinę wody, do której wkładamy brokuły, zakrywamy pokrywką i podduszamy przez 3 minuty.

Wyjmujemy kurczaka z piekarnika, dokładamy do niego brokuły, posypujemy kawałkami czosnku, utartym imbirem, polewamy sokiem z cytryny, sosem sojowym i miodem, posypujemy sezamem. Pieczemy przez kolejne 15 minut. Wyjmujemy i polewamy jeszcze sosem sezamowym.

Podajemy z ryżem lub pitą.

Smacznego!

Kurczak z cytryną, brokułami i sezamem

Uzależniająca soja

26 Feb

…Czyli Edamame!

Pierwszy raz usłyszałam o tej przystawce chyba od mojej siostry, a przynajmniej tak mi się wydaje. Na pewno natomiast, po raz pierwszy spróbowałam jej w Yellow Dog, restauracji na ul. Krupniczej w Krakowie. Jest niesamowicie uzależniająca, jak pistacje, albo niezdrowe chipsy, jak zacznie się ją jeść, nie chce się przestać i jest zawód, kiedy się skończy ;) , dlatego dobrze mieć zapas w lodówce. Z drugiej strony, jest bardzo sycąca, więc można się nią porządnie najeść.

Edamame

Tak naprawdę, do zrobienia jej potrzeba dwóch składników:

  • strączków soi (ja kupuję mrożone, bo jeszcze się nie spotkałam ze świeżymi)
  • soli

Zagotowujemy wodę, wrzucamy do niej strączki soi i gotujemy przez 4 minuty. Odcedzamy, przekładamy do miseczki i obficie posypujemy solą. Wyjadamy nasiona ze środka, a sól zostanie nam na ustach.

Zapewniam Was, że jak raz spróbujecie, będziecie mieć zapas soi w zamrażarce tak jak ja i przynajmniej raz w tygodniu będziecie ją gotować.

Szczególnie przydaje się, kiedy wracając do domu jest się bardzo głodnym i chce się coś zjeść, zamiast zapychać się bułą można zrobić szybko smaczny i zdrowy posiłek.

Edamame