Archive | Słodkości RSS feed for this section

Ciasto z orzeszków ziemnych i czekolady

19 Jul

Dziwna sprawa, podczas kiedy w Polsce zaczyna się lato, wszyscy zajadają się czereśniami, borówkami, truskawkami, w Emiratach zaczyna się Ramadan, upały i nie ma żadnych ciekawych owoców. Oczywiście można kupić amerykańskie, naładowane chemią, które przetrwają nawet rok w lodówce, ale kto chciałby się tak truć!? Dlatego też ostatnio sięgnęłam po przepis z najnowszego magazynu Gourmet i wypróbowałam marokańskie ciasto Rokhama. Składa się z czekolady i orzechów ziemnych. Jest obłędnie słodkie, chociaż nie ma w nim ani grama cukru (nie licząc tego zawartego w białej czekoladzie).


ciasto orzechowe

Składniki:

  • 500 g orzeszków ziemnych
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • pół szklanki miodu
  • 400 g roztopionej gorzkiej czekolady
  • 100 g roztopionej białej czekolady

Orzeszki prażymy na niewielkiej ilości oleju, aż będą lekko brązowe. Zdejmujemy z ognia i zostawiamy do ostygnięcia.

Następnie wrzucamy je do blendera i mielimy, aż powstanie konsystencja proszku. Dodajemy miód i ekstrakt z wanilii i mieszamy dokładnie.

Wyjmujemy prostokątną formę i wykładamy ją papierem do pieczenia, układamy na niej masę orzechową i polewamy gorzką czekoladą. Wkładamy na min. 15 minut do zamrażarki, żeby czekolada stwardniała. Wyjmujemy, obracamy i wylewamy drugą część gorzkiej czekolady, zdobimy w dowolny sposób białą czekoladą i wstawiamy do zamrażarki na kolejne min. 15 minut.

Smacznego!

 ciasto orzechowe

Mąż gotuje: Tosty francuskie z limonkowym mascarpone i puree malinowym

6 Jul

Rany, ale dawno mnie tu nie było. Muszę przyznać, że ostatnio jestem strasznie zajęta, ale obiecuję się już poprawić. W przyszłym tygodniu zaczyna się Ramadan, więc wszyscy trochę zwolnią, a czas stanie w miejscu. Tymczasem ostatni weekend przed Ramadanem, więc wykorzystujemy go do granic możliwości i najadamy się pysznościami. Ten przepis, to dzieło O. Deser BARDZO wysokokaloryczny, niezbyt słodki dzięki kwaśnym limonkom i malinom. Znika z talerza w dwie minuty i chce się jeszcze. Drogie Panie, namówcie swoich Panów, żeby Wam coś takiego przygotowali :).

Tosty francuskie

Składniki:

  • pieczywo tostowe
  • maliny (ilość wg. uznania)
  • 1 łyżka cukru brązowego
  • 1 paczka mascarpone
  • sok z limonki + starta skórka
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1 łyżka masła do smażenia

Mleko mieszamy z jajkiem, moczymy w nim pieczywo tostowe z jednej i z drugiej strony i posypujemy brązowym cukrem. Smażymy na maśle, aż się zarumienią. W międzyczasie przygotowujemy mascaropone, dodajemy do niego 1 łyżkę brązowego cukru, sok z limonki i startą skórkę, a maliny rozgniatamy widelcem.

Podajemy ciepłe tosty polane mascarpone i puree malinowym.

Smacznego!

Tosty francuskie

Brioszki z wodą różaną, dżemem daktylowym i kokosem

11 May

Brioszki

Nie zaskoczę Was mówiąc, że brioszki kojarzą mi się z Francją. Moje uwielbienie do nich nie bierze się jednak stąd, że są jednym z typowych francuskich przysmaków. Kiedy mieszkałam przez pół roku we Francji, praktycznie codziennie jadłam je na śniadanie. Biegnąc spóźniona na zajęcia, kupowałam jeszcze ciepłą brioszkę w piekarni, która stała na przeciwko przystanku i następnie wpadałam z nią do tramwaju. Był to też jeden z naszych przysmaków, kiedy wracając nad ranem z imprezy dopadała nas ochota na coś do jedzenia.

Brioszki

Spróbowałam zrobić je sama. Co prawda brioszki, które kupowałam we Francji posypane były tylko ziarenkami cukrowymi, ja do moich dodałam dżem, wiórki kokosowe, a do ciasta dodałam wodę różaną, żeby nadać ładnego aromatu. Nie chciałam odtwarzać smaku moich franuskich wspomnień, ale muszę przyznać, że wyszły bardzo udane.

Przepis na ciasto znalazłam na blogu Kwestii Smaku, który znajdziecie tutaj.

Składniki, których będziemy potrzebować to:

  •  370 g mąki pszennej tortowej
  •  50 g drobnego cukru
  •  50 g świeżych drożdży/ ja użyłam 11 g suszonych
  •  1 łyżeczka soli
  •  100 ml ciepłego mleka
  •  3 jajka
  •  170 g miękkiego masła
  • 2 łyżki wody różanej
  • dżem daktylowy
  • wiórki kokosowe

Zaczynamy od drożdży: mieszamy je z ciepłym mlekiem, 1 łyżką mąki i 1 łyżkeczką cukru, odstawiamy na 15 minut, aż zaczną pojawiać się bąbelki. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, sól, wbijamy jajka i dodajemy drożdże. Mieszamy przez 5 minut robotem kuchennym (u mnie KitchenAid). Następnie dodajemy masło i mieszamy przez kolejne 5 minut. Odkładamy ciasto na godzinę do wyrośnięcia. Następnie dodajemy wodę różaną, mieszamy całość ręką i dzielimy ciasto na wg. Kwestii Smaku 12 części, ja zrobiłam 8 większych. Tworzymy kulki, do środka których wkładamy dżem daktylowy i wiórki kokosowe. Układamy jedną obok drugiej na blaszce posmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Odkładamy na pół godziny do wyrośnięcia, a następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 30 minut.

Polecam zjedzenie jeszcze ciepłych! Są najlepsze i wcale nie boli brzuch!

Trzymamy je przykryte ściereczką, takim sposobem przetrwają nawet 3 dni.

Smacznego!

A.

Brioszki

Chleb bananowy z mąki ryżowej

25 Apr

Chleby bananowe to moja specjalność. Odkąd rok temu zaczęłam z nimi eksperymentować, nie mogę przestać i ciągle wynajduję nowe sposoby, żeby sprawić by były jeszcze zdrowsze i jeszcze smaczniejsze. (wcześniejsze przepisy znajdziecie tu, tu, tu i tu)

Chleb bananowy z mąką ryżową

Ostatnio często korzystam z mąki ryżowej, do smażenia kalmarów na przykład jest idealna.

Problem z nią jest taki, że niekoniecznie nadaje się do ciast. Mąka ryżowa ma właściwości rozklejające, a więc przy złych proporcjach ciasto nie będzie się trzymać. Pamiętam jak raz zrobiłam naleśniki ryżowe, które się całe łamały.

Niektórzy radzą sobie z tym problemem w taki sposób, że dodają np. maślankę. Ja dodałam więcej bananów. Zamiast standardowych trzech, użyłam sześciu.

Uwaga, ta wersja chleba bananowego jest prawie w ogóle niesłodka. Cała słodycz jest zawarta w bananach i miodzie. Jak dla mnie rewelacja, ale tym, którzy wolą bardzo słodką opcję, polecałabym dodanie albo cukru, albo na przykład daktyli.

Składniki, które będą potrzebne to:

  • 260 g mąki ryżowej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatułowej
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • migdały i nerkowce pokrojone
  • 3 łyżki miodu
  • 6 bananów
  • 2 jajka
  • 120 ml oleju kokosowego

Białka ubijamy na sztywno. W osobnej misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną, solą, cynamonem, gałką muszkatułową, wiórkami kokosowymi, migdałami i drobno pokrojonymi nerkowcami. Do białek dodajemy żółtka, miód, banany, olej kokosowy i wszystko ze sobą mieszamy. Do mieszanki bananowej dodajemy suche składniki i mieszamy dokładnie.

Przelewamy całość do nasmarowanej odrobiną oleju foremki i pieczemy ok. 40 minut (lub do suchego patyczka) w 180 stopniach.

Smacznego!

chleb bananowy z mąki ryżowej

Marakuja – owoc namiętności? Tartaletki z musem cytrynowym z marakują

14 Mar

marakuja

Passion fruit, chyba najpiękniejsza nazwa owocu jaka istnieje. Kryje się w niej egzotyka i elegancja, a do tego dochodzi niesamowicie atrakcyjny wygląd, fioletowa skórka z żółtymi pesteczkami w środku. Smak? Lekko kwaskowaty, ze znajomym posmakiem, który tak często pojawia się w sokach, czy słodyczach.

Pomimo, że na pierwszy rzut oka nazwa oznacza “owoc namiętności”, kiedy poszukamy informacji w literaturze, dowiemy się, że nie ma ona nic wspólnego z emocjami. Wywodzi się z Ameryki Południowej, gdzie hiszpańscy misjonarze używali kwiatów marakui do nawracania lokalnej ludności i przedstawiali go jako symbol męki Pańskiej (w j. angielskim: Christ’s Passion) używając nazwy: flor de las cinco llagas (kwiat pięciu ran).

W niektórych hiszpańskojęzycznych krajach spotkamy się też z nazwą grandilla, co jest zdrobnieniem od granada – czyli granatu. W zasadzie, kiedy spojrzymy na owoc, faktycznie przypomina mały granat.

marakuja

Kiedy w ostatnim magazynie Food and Travel znalazłam trzy przepisy z użyciem marakui, nie mogłam się oprzeć i musiałam wypróbować chociaż jeden z nich. Był to bardzo dobry pomysł, bo deser wyszedł wspaniały, słodko-kwaśny, zadowoli nawet najbardziej wymagających, z resztą, zobaczcie sami.

Tartaletki z musem cytrynowym z marakują.

Do zrobienia musu będziemy potrzebować:

  • 200 g cukru
  • 100 g solonego masła
  • skórkę startą z dwóch cytryn
  • sok z trzech cytryn
  • 180 ml miąższu marakui
  • 4 całe jajka i dwa żółtka

Cukier, masło, skórkę i sok z cytryny dajemy do garnka, który ustawiamy na średnim ogniu i mieszamy do momentu rozpuszczenia się cukru i roztopienia masła. Następnie dodajemy miąższ marakui, podgrzewamy przez pół minuty i zdejmujemy z ognia. W osobnej misce mieszamy jajka i dodajemy do nich pomału zawartość garnka, dokładnie mieszając.

Garnek myjemy i przelewamy do niego zawartość miski, ustawiamy na kuchence i podgrzewamy na średnim ogniu, ciągle mieszając, aż mus zgęstnieje, czyli przez ok. 15 minut.

Następnie przelewamy mus do miseczki, którą wkładamy do miski z zimną wodą, żeby się schłodził.

Jak już wystygnie, możemy przełożyć go do słoika i trzymać w lodówce jeszcze przez miesiąc.

Żeby zrobić tartaletki potrzebujemy:

  • musu cytrynowego z marakują
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 500 g kruchego ciasta/ciasta francuskiego
  • 150 ml miąższu z marakui
  • 150 g cukru
  • 10 g masła

Ciasto rozwałkowujemy i wycinamy w kwadraty/prostokąty, możemy też zrobić klasyczne tartaletki w okrągłych foremkach. Pieczemy w piekarniku, aż ciasto będzie gotowe.

W międzyczasie wyjmujemy mus z lodówki. Najpierw w misce mieszamy śmietanę i dodajemy pomału mus, ciągle mieszając.

Wyjmujemy upieczone tartaletki i wypełniamy je musem. Następnie wkładamy do lodówki. Najlepiej, żeby poleżały w niej 1-5 godzin przed podaniem.

Przed samym podaniem przygotowujemy karmel do polania.

Do garnka wlewamy 4 łyżki wody i wsypujemy cukier. Mieszamy do momentu, aż się roztopi i zacznie nabierać bursztynowego koloru. Wyłączamy palnik i dodajemy miąższ z marakui i masło. Mieszamy. Odstawiamy na kilka minut i polewamy nim tartaletki.

Smacznego!

marakuja

marakuja

marakuja

 

Ciasteczka bananowo-pomarańczowe z czekoladą i bez

17 Feb

Kolejny weekend w Dubaju przeleciał tak szybko, że nie wiem kiedy się zaczął, a już się skończył. Dzisiaj rozpoczął się kolejny tydzień, a wraz z nim nowe wyzwania.

W Emiratach zaczyna robić się coraz cieplej. Kiedy przyleciałam ponad miesiąc temu, pogoda była ładna, ale jak na tutejsze warunki było dość chłodno (max. 23 stopnie w ciągu dnia, 15 stopni w nocy). Biorąc pod uwagę, że praktycznie nie wzięłam żadnych swetrów, nie było mi za ciepło ;).

Dzisiaj, żeby powitać nowy tydzień, zrobiłam ciasteczka. Zostały mi do wykorzystania banany, które kupiłam w zeszłym tygodniu. Zrobiłam więc z nich ciasteczka. Dodałam jeszcze skórkę pomarańczową, dużo świeżo utartego cynamonu, który kupiłam podczas wizytu w souku i do połowy z nich dorzuciłam kawałki czekolady. Są przepyszne i idealne na niedzielę, na deser, albo na śniadanie. Robi się je bardzo szybko i prosto. Do tego nie potrzeba miksera, ja wszystko wymieszałam widelcem :)

ciasteczka bananowo-pomarańczowe

Do zrobienia będziemy potrzebować:

  • 180 g mąki
  • 45 g płatków owsianych
  • 1 łyżeczkę sody oczyszczonej
  • 1,5 łyżeczki startego cynamonu
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 90 g cukru brązowego
  • 180 g miękkiego masła
  • 1 jajko
  • wanilia (z jednej laski wanilii)
  • 1,5 banana
  • skórka utarta z jednej całej pomarańczy

Mieszamy mąkę z płatkami owsianymi, sodą oczyszczoną, startym cynamonem i solą.

W osobnej misce ucieramy masło z cukrem, aż powstanie miękka masa. Dodajemy do niej jajko, wanilię, skórkę z pomarańczy, pokrojonego drobno banana i wszystko mieszamy, rozgniatamy banany. Mieszamy z sypkimi składanikami i ponownie mieszamy, do momentu połączenia się składników.

Pieczemy przez ok. 12 minut w temperaturze 180 stopni.

Możemy dodać kawałki miękkiej czekolady.

Smacznego!

ciasteczka bananowo-pomarańczowe

Bananowe fusion – ciasto bananowo-cytrynowe z lawendą

11 Feb

Będąc w niektórych częściach Dubaju, można zapomnieć, że jest się w kraju arabskim. Chodząc codziennie po ulicach, widuję głównie przybyszów z Europy, USA, Australii, RPA, Pakistanu, Indii. W sklepach wszędzie widzę produkty z Francji, Stanów czy z Anglii. Sklepy z ubraniami, to w większości sieciówki, które mamy też w Europie.

O tym, że jestem w kraju arabskim, przypominają mi kobiety ubrane w abaye, czy noszące hijaby na głowach, których jest dość sporo, szczególnie w centrach handlowych. Poza tym, przypominają mi o tym souki, do jednego wybrałam się w ostatni weekend, był to souk z przyprawami.

Niesamowita atmosfera, targowanie, wąchanie, nawoływanie, szum, gwar! Czuć, że to miasto żyje. Milion zapachów. Tysiące języków no i te przyprawy…

Pośród moich łupów, między innymi znalazła się lawenda.

Wczoraj zachciało mi się zrobić coś słodkiego, ale prostego, żeby nie wymagało: blendowania, miksowania, ubijania. No i wpadłam na pomysł ciasta bananowego, tylko nieco urozmaiconego. Wzbogaciłam je o wiórki kokosowe, płatki owsiane, skórkę z cytryny, cynamon, pistacje i właśnie lawendę.

Ciasto bananowo-cytrynowe

Zastanawiałam się, co z tego wyjdzie, ale intuicja mnie nie zawiodła. Wyszło bardzo dobre, o czym może świadczyć fakt, że jest 10 rano w Dubaju (kiedy pracuję nad tym wpisem), a ciasta już nie ma (zrobiłam je wczoraj o 19 tutejszego czasu) :)

Ciasto bananowo-cytrynowe

Składniki, których będziemy potrzebować do jego zrobienia, to:

  • 160 g mąki pszennej
  • 40 g cukru brązowego
  • 2 jajka
  • 3 łyżeczki oleju (ja użyłam rzepakowego, może być inny olej roślinny)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 banany
  • 130 g płatków owsianych – najlepiej drobnych, im drobniejsze, tym lepsze
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • skórka utarta z jednej cytryny
  • garść pistacji niesolonych
  • suszone kwiaty lawendy do posypania
  • 1 łyżeczka utartego cynamonu

Ubijamy pianę z białek na sztywno. W drugiej misce mieszamy ze sobą: mąkę, sól, proszek do pieczenia, wiórki kokosowe, cukier, płatki owsiane, żółtka, olej. Dodajemy drobno pokrojone banany, cynamon i skórkę z cytryny. Do tego przekładamy ubitą pianę z białek i mieszamy dokładnie.

Przelewamy do naczynia, nasmarowanego masłem.

Dekorujemy pistacjami i kwiatami lawendy.

Wolałam dać pistacje na górę, żeby się przyprażyły.

Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i pieczemy przez ok. 45-50 minut.

Smacznego!

Ciasto bananowo-cytrynowe

Poznaj ze mną kuchnię arabską cz.3 desery

30 Jan

Moje pierwsze wspomnienie z daktylami nie jest związane bynajmniej z żadnym krajem arabskim, a wręcz przeciwnie, bo ze Stanami Zjednoczonymi, a konkretnie Kalifornią. Rok i parę miesięcy temu, wybraliśmy się do Kaliforni na wakacje. Byliśmy w Los Angeles, a następnie w Palm Springs. Znaleźliśmy informację w internecie, że niedaleko Palm Springs znajduje się miejsce, gdzie można wypić najlepszego na świecie “Date Shake’a”, czyli shake’a z daktyli. W naszych wyobrażeniach był on niesamowicie dobry, więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. Odległość ok. 30 mil. Dojechaliśmy, przed nami stał sklep z restauracją, był napis “date shake”, więc to musiało być tutaj! Nie mogliśmy się doczekać już tego smaku, więc zamówiliśmy. Od razu dwa, bo inaczej się pokłócimy. “Małe, czy duże?” zapytała pani. “Oczywiście duże!”. Kupiliśmy, zadowoleni z siebie wyszliśmy na zewnątrz i pstryknęliśmy sobie pamiątkowe zdjecie z ręki. Pierwszy łyk!……”Ale jak to”-odezwał się głos w mojej głowie-“to miało być dobre!!! Spróbuję raz jeszcze, na pewno za drugim razem już mi posmakuje.”. Niestety nie posmakował, więc dwa półlitrowe kubełki shake’a poszły do kosza (chociaż O. jeszcze starał się swojego pić, żeby nie było, że tak marnuje pieniądze i napój).

A&O

Rok i parę miesięcy później, przeprowadziłam się do kraju, w którym daktyle są ulubioną słodkością. Znaleźć je można dosłownie wszędzie! W sklepach są półki całe zapełnione opakowaniami z daktylami. Dżemy z daktyli i z różnymi dodatkami: pomarańcze, cytryny, nawet napoje gazowane w butelce na szampana. Czekoladki z daktylami na wiele sposobów. Daktyle suszone, świeże, w formie pasty, syrop z daktyli, itp. itd.

produkty z daktyli

Produkty z daktyli

Dlatego też, kiedy zastanawiałam się nad pierwszym wpisem w moim cyklu o kuchni arabskiej, który miałby dotyczyć słodyczy, nie mogło paść na nic innego, tylko właśnie na daktyle.

Daktyle są bardzo popularne w okresie Ramadanu, czyli postu. W tym czasie muzułmanie nie mogą jeść ani pić przez cały dzień, od wschodu do zachodu słońca. Kiedy wieczorem mogą już spokojnie coś zjeść, zaczynają właśnie od daktyli. Dlaczego? Ponieważ zawierają one bardzo dużo magnezu, cukru, potasu i węglowodany, które sprawiają, że proces trawienia trwa dłużej niż kiedy jemy potrawy tłuste. Dzięki temu, po całym dniu postu organizm nie dostanie szoku :). Poza tym, ważna informacja dla osób takich jak ja, które mają wysoki cholesterol! Daktyle go obniżają, więc możecie się nimi objadać do woli!

Wybrałam dwa przepisy, które zrobiłam.

Obydwa możecie zrobić w Polsce, bo raczej nie powinno być problemu z dostaniem produktów.

Są bardzo proste, jeden jest dobry dla wegan i bezglutenowców, bo nie zawiera grama cukru, mąki, mleka ani żadnych tego typu dodatków.

Drugi jest jego zupełnym przeciwieństwem. Jest to typowy deser arabski, bo jest bardzo słodki! Nie przesadzam. BARDZO!

Zacznijmy od pierwszego. Są to trufelki daktylowo pistacjowe z posypką z wiórków kokosowych. Tego typu trufelki możecie znaleźć w większości tutejszych sklepów, ale po co kupować, skoro możecie je zrobić sami! Przepis znalazłam tutaj.

 Trufelki daktylowe

Składniki, których będziemy potrzebować do ich zrobienia to:

  • 200 g pistacji – niesolonych i bez skorupek
  • 200 g pokrojonych drobno daktyli
  • 2 łyżki wody z kwiatu pomarańczy
  • 1 łyżka miodu
  • ok. 100 g wiórków kokosowych

Składniki

daktyle

Robimy je w następujący sposób.

Pistacje prażymy przez ok. 5 minut na patelni, mieszając co jakiś czas, żeby się nie spaliły.

Zdejmujemy z ognia i blendujemy.

Dodajemy pokrojone drobno daktyle i blendujemy, aż stworzy się masa.

Dolewamy wodę z kwiatu pomarańczy i miód.

Z masy robimy kulki, powinno wyjść ok. 16 średniej wielkości. Od razu obtaczamy je w wiórkach kokosowych, póki jeszcze są lepiące.

Wkładamy do lodówki i po ok. godzinie można już je swobodnie jeść. W zasadzie od razu po zrobieniu też są przepyszne!

 trufle daktylowe

Drugi deser jest typowo arabskim ciastem. Jest to kruche ciasto, na bazie semoliny, przełożone pastą z daktyli. Jest pyszne, z tym że na końcu polewa je się syropem, który jest bardzo słodki!!! Tutejsze kubki smakowe go uwielbiają, ale dla naszych, europejskich jest to przesada, więc ja bym dała go bardzo mało, albo pominęła w ogóle. Niemniej jednak, zrobiłam tak jak należy :)

Jej arabska nazwa, to Basbousa bil Tamr.

Basbousa

Tradycyjnie przyozdabia się ją migdałami, ale ja użyłam pistacji, które mi zostały po trufelkach. Przepis oryginalny pochodzi stąd.

Składniki, których potrzebujemy do zrobienia tego ciasta, to:

  • 480 g semoliny
  • 240 g mąki pszennej
  • 240 g wiórków kokosowych
  • 200 g roztopionego masła
  • 240 ml mleka
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cynamonu
  • 0,5 kg pasty z daktyli *

*Jeśli nie uda Wam się kupić pasty z daktyli, to możecie ją samodzielnie zrobić. Jest to bardzo proste. Wystarczy kupić daktyle i namoczyć je w ciepłej wodzie, żeby zmiękły. Jak już będą miękkie, wyciągamy je z wody i wyjmujemy pestki. Wrzucamy daktyle do blendera lub miksera, dodajemy 2 łyżki wody i miksujemy, aż powstanie puree. I gotowe! Przechowujemy w lodówce lub w zamrażarce.

Pasta daktylowa

Składniki na syrop:

  • 1 litr wody
  • 500 g cukru
  • Sok z całej cytryny

Zaczynamy od syropu. Cukier zalewamy gorącą wodą i sokiem z cytryny, ja również dorzuciłam kawałki cytryny, żeby powstał aromat. Gotujemy i mieszamy co jakiś czas, aż się całość zredukuje o połowę.

Syrop

Po tym, odstawiamy garnek na bok, żeby syrop ostygł.

Przygotowujemy ciasto.

Topimy masło, zdejmujemy z ognia i dodajemy mleko. Mieszamy wszystkie suche składniki, poza pastą z daktyli, która będzie stanowiła nadzienie!

Suche składniki zalewamy mieszanką masła z mlekiem i mieszamy dokładnie.

Wyjmujemy blaszkę o wielkości 20×30 cm. Połowę ciasta rozkładamy na folii posmarowanej masłem. Na nim układamy cieniutkie kawałki pasty z daktyli.

Basbousa

Na tym układamy pozostałą część ciasta. Górną partię nacinamy nożem, tak żeby powstało ok. 12 kawałków. dekorujemy je migdałami lub pistacjami dla ozdoby.

Basbousa

Pieczemy w piekarniku nagrzanym na 200 stopni do czasu, aż ciasto zbrązowieje.

Po wyjęciu, jeszcze ciepłe polewamy syropem.

SMACZNEGO!

Basbousa

Basbousa

 

Racuszki jabłkowe w Dubaju

21 Jan

Wyjazdy za granicę mają to do siebie, że tęsknię za domowym jedzeniem. Nagle przychodzi ochota na pierogi, schabowego, kotlety mielone i w ogóle jedzenie, które w Polsce rzadko przygotowuję. Lubię kuchnię międzynarodową z naciskiem na włoską i polskie potrawy zdarzają się u mnie dość rzadko, muszę przyznać.

No chyba, że wyjadę. Wtedy nagle okazuje się, że dopadają mnie smaki.

Pamiętam, że jak byłam młodsza i wyjeżdżałam na jakieś obozy, wymiany, wakacje itp. już na tydzień przed powrotem dzwoniłam do Mamy robiąc zamówienie na obiad, jaki miała mi przygotować na powitanie :)

Czy Wy też się z tym spotkaliście?

Czy też na wyjazdach tęsknicie za polskim jedzeniem?

No więc dzisiaj dopadł mnie taki głód. Zapragnęłam placków z jabłkami. Uwielbiam je! Ilekroć pojawiają się w moim krakowskim domu wszyscy się na nie rzucają, jedzą je, jeszcze ciepłe z patelni, oczywiście rękoma. To co w nich lubię najbardziej, to mała ilość ciasta, a duża ilość dość kwaśnych jabłek. Całość posypana obficie cukrem pudrem!

Spełniłam więc swoje marzenie, w ramach tego, że codziennie powinno się robić dla siebie coś miłego. Całe szczęście, że udało mi się zrobić zdjęcia zanim wszystkie zjadłam ;) No dobra, parę zostawiłam dla O. jak wróci z pracy :)

Racuchy

 

Do zrobienia porcji dla 2 osób (czyli ok. 15 sztuk) będziecie potrzebować:

  • 2 jajka
  • 4 łyżki mąki
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki śmietany
  • 4 jabłka (najlepiej kwaśne, więc Szare Renety będą pasować)
  • szczyptę soli
  • cukier puder do posypania

Jabłka obieramy i kroimy w plasterki, jak wolicie, mniejsze lub większe. Żółtka ucieramy z cukrem. Dodajemy mąkę, następnie śmietanę. Ubijamy pianę z białek dodając szczyptę soli, żeby się lepiej ubiła. Łączymy z pozostałą częścią składników. Wrzucamy pokrojone jabłka. Mieszamy.

Patelnię rozgrzewamy, topimy kawałek masła i smażymy po ok. 1.5 minuty z każdej strony. Uważamy, żeby się nie przypaliły!

Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

Zajadamy ze smakiem.

Smacznego!

Asia

Racuchy

Truflowe śnieżki

10 Jan

W Polsce spadł śnieg. Nic dziwnego w sumie, w końcu mamy środek zimy. Niemniej jednak, jestem trochę zawiedziona, a może nawet obrażona, że nie mógł spaść przed moim wyjazdem!

Taki świeży śnieżek jest fajny, mięciutki. Delikatnie oplata gałęzie drzew i tworzy pierzynkę na trawie.

Tak jest pierwszego dnia oczywiście, później przychodzą panowie z solą w wiaderkach i ogromne piaskarki wypluwające piasek na ulice. Ze śniegu robi się breja, a buty po paru tygodniach są do wyrzucenia.

Ale, ale! Śnieg ma też dobre strony, bo:

– możemy obrzucić nielubianego sąsiada śnieżkami/możemy też obrzucić kogoś kto nam się podoba, w ramach zaczepki,

– możemy pozjeżdżać z górki na sankach, albo na tzw. “dupoślizgach”,

– w końcu możemy ulepić bałwana :) świetna zabawa dla małych i dużych!

Śnieg właśnie był inspiracją do zrobienia przeze mnie trufelek kokosowych. Wyglądają jak kulki śniegu i przypominają mi o zimie, szczególnie, że najlepiej smakują mocno zmrożone.

Są niezwykle proste w wykonaniu, potrzebują tylko trochę czasu, więc jeśli chcecie je zrobić na dzisiejszy wieczór, to musicie przyśpieszyć.

Najlepiej robić je w parę osób, bo jest wtedy niezły ubaw i wzrasta kreatywność. Można się nimi rzucać, można się gonić mając ubrudzone ręce, można wymyślać nowe dodatki, żeby urozmaicić smak, itp. itd. :)

Mam nadzieję, że będziecie mieli tyle radości w robieniu ich, co ja :)

Ależ się rozpisałam!

No to przepis:

Składniki

  • 1 szklanka kremu kokosowego
  • 1 szklanka wiórków kokosowych
  • 2 tabliczki białej czekolady (200 g)
  • 1 łyżka masła

Do niewielkiego garnka wlewamy krem kokosowy i wiórki. Mieszamy i podgrzewamy, aż się zagotuje. Zdejmujemy z ognia i wrzucamy rozdrobnione kawałki białej czekolady. Mieszamy i zostawiamy na kilka minut, aż czekolada się rozpuści. Na końcu dodajemy masło i mieszamy do rozpuszczenia.

Całość wkładamy do lodówki na ok. 3 godziny.

Po tym czasie wyjmujemy masę i łyżeczką robimy kulki, które obtaczamy w wiórkach kokosowych i układamy na folii aluminiowej lub papierze do pieczenia *. Po zrobieniu wkładamy je na ok. 2 godziny do lodówki.

Najlepsze są na zimno. Im dłużej poleżą tym lepiej!

Smacznego!

* do środka można włożyć owoce lub inne dodatki, żeby urozmaicić smak. Ja zrobiłam 4 rodzaje: z pestkami granatu, truskawkami, mix i z sokiem z limonki i skórką.