Archive | 5. Różne RSS feed for this section

Nadchodzą zmiany, czyli trochę o wizach dla Polaków jadących do Emiratów

12 Mar

Jak niektórzy z Was widzieli ostatnio na moim Fanpage’u, nadchodzą zmiany dla nas, Polaków. Zmiany na lepsze.

Wiza

Od 22 marca zmienia się system wizowy i od tego momentu turysta wybierający się tutaj na wakacje będzie otrzymywał tzw. visa on arrival, czyli pieczątkę w paszporcie przy wjeździe do kraju. Dotychczas, system wizowy wyglądał tak, że każdy, kto przylatywał musiał załatwić taką wizę ok. 2 tygodnie wcześniej i wiązało się to z opłatą ok. 400 PLN od osoby. Biorąc pod uwagę, że bilety lotnicze nie są tanie, to jeszcze taki wydatek był dość duży.

Skąd ta zmiana? Obywatele Zjednoczonych Emiratów dogadali się z Unią Europejską i nie będą już potrzebowali wiz przyjeżdżając do krajów, wchodzących w skład Schengen. W zamian za to my, oraz pozostałe kraje “Nowej Unii Europejskiej” dostaliśmy przywilej, którym kraje “Starej Unii” cieszą się już od dawna.

Jak długo ważna będzie nowa wiza?

Wiza turystyczna będzie, tak jak dotąd, ważna 30 dni i za jej przedłużenie trzeba będzie dodatkowo zapłacić, ile? Tego jeszcze nie wiem, ale dam znać jak się dowiem.

Czy ta wiza pozwoli na pracę w Emiratach?

Nie. Nadal chcąc pracować w Emiratach trzeba być rezydentem i wtedy firma jest naszym sponsorem. Można też założyć własną firmę, co wiąże się z dużym wydatkiem i często potrzebny jest do tego lokalny partner. Jeśli macie tutaj kogoś z rodziny, to ta osoba może Was sponsorować, czyli zapłacić za Waszą wizę (ok. 7000 PLN) i wtedy możecie już na miejscu szukać pracy.

Czy da się mieszkać w Emiratach mając tylko wizę turystyczną?

Nie da się, ponieważ bez wizy nic się nie da załatwić. Nie wynajmiecie mieszkania, nie założycie konta, nie dostaniecie ID. Poza tym, bez wizy nie możecie pracować, a życie w Emiratach jest bardzo drogie, więc musicie przylecieć z workiem pieniędzy.

No i na koniec informacja, o którą wielu z Was pytało już wcześniej, czy będzie można wjechać do Omanu? Tak! Wcześniejsza wiza do Emiratów była tylko jednokrotnego wjazdu, co oznaczało, że wizyta w Omanie nie była możliwa, bo trzeba by było załatwiać nową. W Omanie również działa system wizy wjazdowej dla Polaków, a więc wizyta w Musandam, czy w Muskacie będzie już możliwa.

Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia w Emiratach! :)

Blog Roku 2012

24 Jan

Hej Kochani!

Onet.pl organizuje konkurs na Bloga Roku 2012, w którym biorę udział.

Głosuje się bardzo prosto!

Wystarczy wysłać SMSa o treści: D00271 na numer 7122, koszt 1,23 zł.

Jeśli lubicie mojego bloga i zaglądacie tu czasem, zapraszam do głosowania, będzie mi bardzo miło :)

Dochód z SMSów zostanie przekazany na integracyjno-rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych.

Pozdrawiam Was,

Asia

Dziękuję!

Krem kokosowy – kup lub zrób!

11 Jan

Dzień dobry!

Wczoraj przy okazji wpisu o truflach pojawiło się wiele pytań odnośnie kremu kokosowego.

Zaczęłam nawet pisać o tym na moim Fanpage’u, ale tak się rozpisałam, że postanowiłam zrobić osobny wpis.

Kupiłam ten produkt w tutejszym Carrefour’ze. Szczerze mówiąc, zrobiłam to przez zupełny przypadek, bo leżał obok mleka kokosowego i był w identycznej puszcze. Jak zobaczyłam konsystencję, uznałam, że idealnie nada się do trufli.

Poniżej zamieszczam zdjęcia jak wygląda puszka kremu, którą kupiłam (UWAGA! nie jest to reklama produktu). Jestem pewna, że można go dostać w Kuchniach Świata lub sklepach z orientalną żywnością (dla osób z Warszawy – sądzę, że będzie w azjatyckim sklepie w Galerii Mokotów na poziomie 0 obok Kuchni Świata).

Jego konsystencja trochę przypomina śmietankę, która zbiera się nad mleczkiem kokosowym, z tym że jest nieco twardsza.

Znalazłam nawet instrukcję, jak krem kokosowy zrobić samemu w domu (klik) – to wyzwanie dla prawdziwych foodies, ale sądzę, że wśród moich czytelników takich osób nie brakuje :)

Instrukcja jest po angielsku, więc poniżej zamieszczam ją w j. polskim.

  • 230 ml przegotowanej wody
  • 160 g wiórków kokosowych
  • gaza do przesączenia

Wiórki wsypujemy do malaksera i zalewamy gotującą się wodą. Nie mieszamy, tylko pozostawiamy do nasączenia przez ok. 5 minut. Po 5 minutach włączamy malakser na najwyższe obroty i blendujemy przez 1,5 minuty. Wyłączamy i pozostawiamy na 10 minut. Po tym czasie znów blendujemy, tym razem przez pół minuty.

Przygotowujemy sitko, na które nakładamy gazę i kładziemy na np. garnku, misce lub innym naczyniu, do którego przeleje się płyn. Na sitko przekładamy powstały miks kokosowy i pozwalamy mu się odsączyć, możemy delikatnie podociskać łyżką lub rękoma.

Płyn przykrywamy i wkładamy na cały dzień do lodówki. Następnego dnia zobaczymy, że na spodzie pozostanie woda, a w górnej części utworzy się krem kokosowy, którego możemy użyć do zrobienia trufelek.

Miłego gotowania!

Asia

Szczęśliwego Nowego Roku!

29 Dec

Kochani!

Zbliża się 2013, ponieważ są to moje ostatnie dni w Polsce – gonię się z czasem i niestety nie mam go za dużo na gotowanie, ale obiecuję to nadrobić w Dubaju!

Chciałam Wam wszystkim złożyć życzenia na nadchodzący rok, ponieważ już dzisiaj wyjeżdżam w góry na Sylwestra.

Życzę, żeby nadchodzący rok był lepszy.

Żeby wszystkie Wasze marzenia się spełniły!

Żebyście byli szczęśliwi i uśmiechnięci!

Żeby Was otaczali dobrzy ludzie.

Wspaniałych podróży!

Doskonałego jedzenia, dużo inspiracji i wspaniałych przepisów!

Całuję!

Asia

fot. Karolina Orfali, Michał Raszplewicz


Spotkania Blogerskie p.1

28 Sep

W ciągu ostatnich dwóch dni dużo rzeczy się wydarzyło, mam tu na myśli dwa absolutnie fantastyczne spotkania z blogerami.

Przyznam, że po raz pierwszy miałam okazję w czymś takim uczestniczyć i na pewno zamierzam to powtarzać tak często jak to możliwe!

Pierwsze spotkanie odbyło się w indyjskiej restauracji Ganesh w Warszawie. Było to spotkanie Warszawskich Blogerów Kulinarnych. W sumie powinnam napisać Blogerek, bo żaden z Panów Blogerów się tym razem nie przyłączył, ale mamy nadzieję, że następnym razem będą uczestniczyć!

Spotkanie było świetne nie tylko z powodu pysznego indyjskiego jedzenia. Poznałam wiele naprawdę świetnych kobiet! Niesamowicie przedsiębiorczych, mających/zakładających własne firmy lub pracujące w firmach prywatnych. Swoje blogi traktują jako hobby i zajmują się nim po godzinach, w weekendy, kiedy tylko znajdą czas. Fajnie było porozmawiać o naszych wspólnych zainteresowaniach, nie tylko o gotowaniu! :)

Następne spotkanie już za miesiąc i nie mogę się doczekać!

Wczoraj z kolei zostałam zaproszona na degustację win do warszawskiego Sheratona. Przybyły osoby ze świata blogerskiego i mediów. Spotkanie miało na celu przedstawienie nam nowej akcji, która od niedawna ma miejsce w Sheratonie. Akcja nazywa się Sheraton Social Hour. We wtorki i czwartki w godzinach 19:30-20:30 w Lobby Barze odbywają się degustacje win. Goście mogą wybrać wina premium z karty Sheraton Selects, na której zaproponowanych jest 8 win wymienianych co jakiś czas, i degustować.

We wspaniałej atmosferze panującej w Lobby Barze przetestowaliśmy 8 win, które były przedstawiane przez sommeliera. Do każdego wina została dobrana przekąska przez wspaniałego Szefa Kuchni – Artura Grajbera.

Wybór przekąsek wcale nie był oczywisty. Propozycje były zaskakujące i wielokrotnie stwierdzaliśmy, że w życiu nie pomyślelibyśmy/lałybyśmy o takim połączeniu smakowym z winem.

Ponieważ interesujecie się kuchnią i na pewno szukacie czasem dobrych przekąsek do konkretnego rodzaju wina wypiszę Wam wszystkie zestawienia + zdjęcia przekąsek (chyba żadna mi nie umknęła ;)).

Rozpoczęliśmy degustację od win białych.

Jako pierwsze poszło Pomino Bianco, wino włoskie, mieszanka Chardonnay i Pinot Bianco.

Do tego pyszna mini tarta z kremową gorgonzolą i warzywami

Drugie było 100% Chardonnay, francuskie Chablis la Paullie.

Do tego panierowana mini mozzarella z pomidorkami koktajlowymi, świeżą bazylią i oliwą z oliwek. Panierka na mozzarelli bardzo nam się spodobała, bo była cieniutka, ledwo widoczna i nie odpadała.

Trzecim białym winem był Marques De Casa Concha Chardonnay, doskonałe chilijskie wino, bardzo delikatne w smaku. Do tego została dobrana jedna z moich ulubionych przekąsek tego wieczoru, czyli bagietka zapiekana z kozim serem i szpinakiem! Bomba! Szczególnie, że udekorowana została słodkim musem figowym i płatkami migdałów.

Ostatnie wino, to mój osobisty faworyt. Znane mi już od dawna i uwielbiane – Caliterra Sauvignon Blanc Reserva z Chile. Jest to niesamowicie delikatne wino o tak owocowym zapachu, który czuć z odległości. Czuć w nim cytrusy, jest lekko kwaskowate. Do niego Szef Kuchni zaproponował Mus z wędzonego pstrąga, limonkowy vinaigrette, pomidory oraz Makaron garganelli z pomidorami koktajlowymi

Następnie przeszliśmy do wina czerwonego

Zaczęliśmy od włoskiego Rosso di Montalcino. Tutaj przekąska była zupełnym zaskoczeniem ponieważ zostały zaproponowane pierożki warzywne ratatouille z curry. Lekko pikantne pierożki do czerwonego wina? Otóż tak. I smakowały do niego idealnie.

Później próbowaliśmy czerwonego Marques De Casa Concha Merlot. To wino miało specyficzny, bardzo ciemny kolor, nawet nazwaliśmy je Czarnym Winem ;).

Tutaj pojawiła się kolejna z moich ulubionych przystawek: pieczony indyk z sosem pomarańczowym z wanilią. Został posypany świeżym tymiankiem, co dodało mu niepowtarzalnego smaku.

Przedostatnie wino, to bardzo mocne, jak dla mnie, Penfolds Shiraz/Cabernet Koonunga Hill. Złagodziły je trochę przekąski: tatar z łososia z musem serowym i grzanka oliwkowa z musem z suszonych pomidorów podane z sosem holenderskim. Druga przekąska była obłędna!

Ostatnie wino powinno być polecane osobom z katarem :) To nie żart. Wdychając mocniej jego zapach czuć… miętę!

Do tego wina została podana chyba najlepsza zakąska w postaci karmelizowanej figi z rukolą i szynką parmeńską, a od spodu przyłożone zostały mini grzanki (ciekawy pomysł!)

Powyżej na zdjęciu uśmiechnięty Szef Kuchni Artur Grajber (obfotografowany nie tylko przeze mnie)

Zaproszeni goście

Pan Sommelier i w tle ubrana w białą koszulę organizatorka spotkania Agnieszka Róg-Skrzyniarz Dyrektor PR Hoteli sieci Starwood w Polsce.

___________________________________________________________

Podsumowując, spotkania były fantastyczne. W czwartek rano rozmawiałam z moim kolegą mówiąc mu, że wybieram się na kolejne spotkanie blogerskie, na co on powiedział “Jak to? Przecież internet miał dzielić, a nie łączyć!”. Coś w tym jest, że internet wydaje nam się miejscem ludzi samotnie spędzających czas przed ekranem komputera. Tymczasem ci ludzie spotykają się razem i inspirują. Blogerzy wspierają się nawzajem, dzięki czemu dowiadują się nowych informacji, czytają na tematy, które ich interesują oraz mogą popularyzować swoje blogi.

Zachęcam wszystkich blogerów do uczestniczenia w takich spotkaniach. Grup jest dużo, otwartych na nowych członków. Ja też z chęcią przyłączę się do kolejnych grup blogerskich, więc jak wiecie o jakichś spotkaniach, nie zapomnijcie mnie poinformować! :)

Asia.

P.S. Jak na to teraz patrzę, to chyba mój najdłuższy wpis na blogu :)

Kawa z Kropkiem

15 Sep

Wczoraj moja przyjaciółka G. zostawiła mi na dwa dni pod opieką Kropka.

Od początku się zaprzyjaźniliśmy. W momencie kiedy dostał ode mnie kilka plasterków szynki, kiełbaskę, przytulanie i długi spacer chodzi za mną krok w krok. Chyba go nie oddam. ;)

Dzisiaj wybraliśmy się w poszukiwaniu kawy na wynos po krakowskim Salwatorze. Trafiliśmy do Głodnych Kawałków (ul. Kraszewskiego 16 (róg Salwatorskiej)). Zobaczyliśmy je bo właśnie wystawiali przed nimi stolik ze sprzętem do robienia kawy. Okazało się, że dzisiaj jest mały event robienia kawy na chodniku. Nie jest to byle jaka kawa, bo pochodzi z Nikaragui i Gwinei. Kawę będzie przygotowywał Mistrz Polski w Ibriku (czyli kawy parzonej po turecku w dżezwie). Możecie spróbować espresso, cappucino oraz drippów (kawa przelewowa).

Mi i Kropkowi bardzo smakowała.

Może Wy też się wybierzecie?

Miłej soboty!

Książki i książeczki

23 Apr

Dziś jest Międzynarodowy Dzień Książki, więc pomówmy trochę właśnie o książkach.

Chciałam Wam opowiedzieć trochę o mojej ulubionej kolekcji książek kucharskich. Jak na razie mam ich 5 ale jest ich o wiele więcej i po prostu nie wyobrażam sobie ich nie mieć! (i to nie tylko dla tego, że wyglądają świetnie razem na półce ;) )

Kolekcja nazywa się Culinaria, każda książka opisuje kuchnię z innego kraju. Nie są to tylko przepisy typowe dla danych regionów.  W książkach tych z niesamowitą dokładnością są opisane procesy przygotowania jedzenia, tradycje produkcji danych produktów, itp. To co jest nietypowe i fantastyczne, to to, że każdy rozdział opisuje jakieś ciekawe opowieści i przedstawia wspaniałe zdjęcia. Możecie się z nich dowiedzieć o  właściwych dla danych regionó warzywach, owocach, winach, serach czy przyprawach.

Jedną z moich ulubionych książek z tej serii jest Culinaria Italy (Włochy), może dlatego, że uwielbiam ten kraj, jedzenie, ludzi, język i naprawdę marzy mi się kiedyś wyjechać do Toskanii, wybudować domek i mieć moją własną winnicę :)

W tej książce 8 stron jest poświęconych rodzajom makaronów. Odkryłam tyle rodzajów makaronów, których nawet w życiu nie widziałam! Wiedzieliście, że jest 5 rodzajów penne? Jak już dowiecie się wszystkiego o rodzajach makaronów, poznacie również najlepsze tarki do sera.

Oczywiście jest też rozdział poświęcony grappie, po którego przeczytaniu Waszą ulubioną kawą stanie się Caffè corretto.

Każdy tom jest bardzo gruby i ciężki, ale tak z drugiej strony, nie ma za wiele książek, które zawierają przepisy ze wszystkich regionów danego kraju. Mogę je spokojnie polecić wszystkim, bez względu na to czy lubicie gotować czy nie. Culinaria zawierają tak wiele interesujących historii i faktów, że warto je nawet przeczytać przed wybraniem się na wakacje do danego kraju. Są tam opisane nie tylko najbardziej popularne dania, które znajdziecie w każdej książce kucharskiej danego kraju, ale też bardzo zaskakujące i niespotykane.

Mam nadzieję, że przekonałam kogoś z Was i następnym razem jak będziecie w księgarni chociaż przejrzycie jedną z książek z tej serii!

A Wy, jakie macie ulubione książki (kucharskie), którymi chcielibyście się podzielić w tym szczególnym dniu?

Spelt Crepes

14 Mar

Crepes remind me of France, to be more precise, of Brittany, where I spent almost 5 months almost 2 years ago.

Actually Brittany is well known of its galettes which are crepes made of buckwheat flour. They are usually served with vegetables, eggs, etc. but almost never sweet (mostly because it doesn’t taste that good sweet). Galettes are the best when you serve them with cider (alcoholic one) – that is a real taste of Britanny.

The problem for me with galettes is, that I’m still looking for a good recipe! I tried to make them so many times but apparently they never tasted as good as those in France.

Recently I started experimenting with different kinds of flour because they are supposed to be more healthy and eco ;)

Yesterday I used spelt flour with my crepes and they turned out to be really good and very thin!

Ingredients for about 8 crepes

2 eggs

1,5 glass of milk

2-2,5 glasses of spelt flour (First I used 2 glasses but than I needed to add some more because the mixture was too watery)

3/4 glass of warm water

2 tablespoons of vegetable oil (if you use it in your batter you don’t have to use it anymore for cooking)

Pinch of salt

I also added a pinch of curcumin and cayenne pepper

How to do it:

Put everything in a bowl and mix it with a mixer

or

using an egg whisk – beat eggs together with milk, add salt and slowly keep adding flour. Add water and oil and mix until it’s smooth.

Put the batter aside for around 30 minutes.

Heat a frying pan over medium heat. Using a soup spoon pour the batter onto the frying pan. Tilt the frying pan with a circular motion so that the batter coats the surface.

Cook the crepe for around 1,5-2 minutes, turn and cook the other side.

Serve with whatever you like :)

I served them with spinach sauteed with garlic and cherry tomatoes.

Enjoy!

 

b7bc7d45c6cbbf3398d1f1c891709b49

Apple pie in the apple – greetings for Renata!

11 Mar

Hello,

Here’s a new great recipe for one of my favourite pies – apple pie. Except this pie is different, because it is made IN the apple. I found that recipe on http://testadoprovadoeaprovado.blogspot.com/2011/09/apple-pie-in-apple.html great blog by Renata.

What I like about that recipe is that it’s very creative (look how it looks like!) and almost does not contain any sugar!

Try it for Sunday dessert!

Ingredients – dough (8 apple pies)

1/2 cup of all purpose flour
1/2 cup of whole wheat flour
1/2 cup of corn starch
1 tablespoon of sugar
100 g of cold butter
1 egg
1/4 teaspoon of salt
1/4 teaspoon of baking powder
How to make it:
You can mix it all together in a kitchen mixer, form a ball. Do not overmix!
Manually – mix all the dry ingredients in a bowl, add the butter and rub it until the texture is crumbled. Add an egg and mix it all together until you get a ball. Do not overmix!
Put the dough into the fridge.
In the meantime, take the apples and:
Cut off a lid
Cave the apples with a little knife and than with a grapefruit spoon.
Don’t make it too thin!
Chop the pulp.
Mix it with cinnamon, sugar and flour.
Take the dough from the fridge and cut it into florets. Put into the oven preheated to 190 °C for ~40 min.
Yummie!

Summer

20 Feb

Hey!

Today I started thinking about summer. @Pinterest I found so many pictures with great food and drinks you can have in summer and that reminded me of our little summer garden that we’ve made last year on our balcony. Our balcony is quite small since we live in a flat, but after buying two chairs, table and flowers, it started looking like in Toscany or France :) What we did, we bought two regular chairs and we painted them with ecological paints using three colors: purple/pink, green and grey. We did the same with the table and they are simply cute.

I love it in the summer, when it’s warm weekend, sun is shining and we are having cold wine with cheese and fruits on our balcony.

Here I put the picture of it, it was so nice to think about it for a while and share the thought with you :)

I wish you lots of sunshine!

Asia